74. ROCZNICA ZBRODNI WOŁYŃSKIEJ - Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo - Wschodnich Oddział w Jarosławiu

Idź do spisu treści

Menu główne:

Poziom 1

74. ROCZNICA ZBRODNI WOŁYŃSKIEJ
Dzisiaj o godzinie 12.00 na Starym Cmentarzu w Jarosławiu przy pomniku upamiętniającym ofiary ukraińskich nacjonalistów z OUN - UPA odbyły się miejskie uroczystości, których nasz Oddział był współorganizatorem. W obecności Honorowej Asysty Wojskowej odegrany został hymn RP, na maszt wciągnięta została flaga państwowa. Odmówiona została modlitwa w intencji pomordowanych bestialsko Polaków z ziem Wschodniej Małopolski, a okolicznościowe przemówienia wygłosili Zastępca Burmistrza Miasta Jarosławia dr Dariusz Tracz, Wiceprezes TMLiKPW Oddział w Jarosławiu - Artur Dobrucki oraz Poseł na Sejm RP Mieczysław Kasprzak. Przybyłe delegacje m.in. władz powiatowych, służb mundurowych, stowarzyszeń działających w Jarosławiu oraz mieszkańcy złożyli kwiaty.
Warto nadmienić, że Jarosław jest niestety jednym z niewielu miast w Polsce, w których dzisiaj odbyły się podobne uroczystości. Może w przyszłym roku, odkładając na bok spory i waśnie oraz tzw. poprawność polityczną, staniemy ramię przy ramieniu bez względu na przynależność partyjną i inne różnice i oddamy hołd naszym Rodakom, którzy stracili w okrutny sposób życie tylko dlatego, że byli Polakami.
Serdecznie podziękowania kierujemy do władz Miasta Jarosławia, Pana Burmistrza W. Palucha, Wiceburmistrza dr D. Tracza, Dowódcy Garnizonu Jarosław ppłk. D. Słoty, przedstawicieli Policji, Państwowej Straży Pożarnej w Jarosławiu oraz pracowników Centrum Kultury i Promocji w Jarosławiu, którzy uroczystość przygotowali i poprowadzili.
Poniżej zamieszczamy tekst przemówienia kol. Artura Dobruckiego, którego bliscy także znaleźli się w gronie ofiar ukraińskich nacjonalistów:
Szanowni Zebrani!
W dniu 11 lipca od kilku lat spotykamy się w Jarosławiu pod tym pomni-kiem powstałym z inicjatywy społecznej, a będącym jednocześnie symbo-liczną mogiłą około dwustu tysięcy polskich ofiar zbrodniczej ideologii gło-szonej przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, ideologii, która za-władnęła umysłami tak inteligencji ukraińskiej - jako siły sprawczej i kie-rowniczej, jak i prostej wiejskiej ludności pomagającej oddziałom Ukraiń-skiej Powstańczej Armii realizować szatański plan wymordowania głównie polskich sąsiadów, aby na tej ofierze niewinnej krwi, na zadeptanych mogi-łach zbudować swoje państwo, a na grabieży swój dobrobyt. 
Profesor Ryszard Szawłowski w publikacji „Trzy ludobójstwa”, równo-ważąc zbrodnie niemieckie, sowieckie i dokonane przez nacjonalistów ukra-ińskich, nadaje tym ostatnim nazwę Genocidum atrox - ludobójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Kwestię tę podejmuje w swoich wystąpieniach wielu badaczy. Pani Ewa Siemaszko nazywa je „ludobójstwem wołyńsko-małopolskim”, zauważa też konieczność podziału jego na trzy fazy. 
Faza pierwsza – pregenocydalna – dotyczy już końca lat dwudziestych XX wieku, i zaczęła się od głoszenia przez OUN „nienawiści jako wartości dają-cej siłę umożliwiającą realizację celów narodowych”, natomiast od września 1939 roku rozpoczęły się zbrodnie dokonane przez OUN na żołnierzach Wojska Polskiego, uchodźcach z Polski Centralnej oraz mieszkańcach Mało-polski Wschodniej. Na fakt ten zwraca też uwagę Stanisław Srokowski po-dając jako przykład wieś Sławentyn w powiecie podhajeckim, gdzie 17 września 1939 roku zamordowano 85 Polaków. Przyjmuje się, że w akcjach OUN przeciwko polskiej ludności cywilnej we wrześniu i październiku 1939 zginęło około 2000 Polaków w Małopolsce Wschodniej i około 1000 na Wo-łyniu. 
Faza druga to tzw. właściwa faza ludobójstwa będąca depolonizacją Ma-łopolski Wschodniej i Wołynia poprzez bezwzględne i brutalne metody uni-cestwiania, zgodnie z ideologią ukraińskiego integralnego nacjonalizmu. Jej apogeum miało miejsce właśnie 11 lipca 1943 roku. 
Faza trzecia – postgenocydalna – obejmuje „problemy, które nastąpiły i następują także po innych ludobójstwach, gdy po właściwym czasie nie do-chodzi do rozliczenia zbrodni i potępienia”. Wg. Ewy Siemaszko (referującej podczas Konferencji Naukowej "Należna pamięć, nie zemsta" - 8.07.2017 w Warszawie, z którego to referatu będę obficie cytował) „postgenocydalne problemy związane ze zbrodnią wołyńską rozpoczęły się od momentu po-pełnienia, i trwają do dziś.” Najważniejsze z nich, dotyczące Państwa Pol-skiego, to: 
- przemilczanie zbrodni w powojennej Polsce;
- brak publicznego ujawnienia i potępienia zbrodni i brak osądzenia zbrod-niarzy;
- samotne zmaganie się poranionych psychicznie Kresowian skutkiem strasznych przeżyć i utraty bliskich, i przejście traumy w wielu rodzinach na kolejne pokolenia. 
Nie było więc terapeutycznego działania poprzez ujawnienie zbrodni i wprowadzenie jej do kanonu martyrologicznego Narodu Polskiego. Pań-stwowe przemilczanie zbrodni wołyńskiej jest głównym naszym postgeno-cydalnym problemem, nie usuniętym po 1989 roku, a przez to bardziej bole-snym. Ujawniły się natomiast wśród rządzących, a także mediów nowe nur-ty:
- nurt przemilczania;
- nurt reglamentowanej prawdy (ukrywający kwalifikowanie zbrodni na Po-lakach jako ludobójstwo);
- relatywizowanie i równoważenie zaistniałymi i wymyślonymi krzywdami Ukraińców poniesionymi z rąk polskich;
- tolerowanie publicznego manifestowania kultu UPA .
Ideą wspólną tych nurtów jest wyeliminowanie lub ograniczanie tematów niewygodnych dla Ukraińców, w celu ułożenia dobrych stosunków z pań-stwem ukraińskim. Prawdziwość powyższych spostrzeżeń potwierdzają wy-darzenia ostatnich kilku dni.
Jedyny nurt prawdy, reprezentowany przez poszkodowanych z terenów objętych zbrodnią wołyńską i ich rodziny, musiał ścierać się ze znacznie silniejszymi wymienionymi uprzednio nurtami. Pomimo pozytywnych zmian, jakie zaszły w ostatnich latach, największe opory w upamiętnianiu ludobójstwa wołyńsko–małopolskiego ma jeszcze część środowiska poli-tycznego. Największym postgenocydalnym problemem zależnym od woli polityków, jest brak ustawodawstwa zabraniającego publicznego prezento-wania symboli nacjonalistycznych, wszelkich form kultu sprawców ludobój-stwa, oraz penalizującego negowanie popełnienia ludobójstwa na Polakach przez OUN – UPA. 
Na koniec Ewa Siemaszko zauważa, że największe postgenocydalne pro-blemy tworzy obecnie państwo ukraińskie, a nie – jak poprzednio – po-szczególne ugrupowania i organizacje. 
Uświadomienie sobie, że żyjemy w trzeciej fazie zbrodni ludobójstwa jest wstrząsające dla psychiki i zmienia perspektywę postrzegania. Każe nam, współcześnie żyjącym spojrzeć na zbrodnię wołyńską nie jako na zamknięte wydarzenie historyczne, lecz jako na coś, co trwa, co jeszcze się w pełni nie zakończyło – z powodów powyżej wyjaśnionych.
Stojąc przed tą symboliczną mogiłą naszych krewnych, przodków, współ-obywateli, mogiłą która musi zastąpić około 1350 zbiorowych mogił jeszcze nie odnalezionych i nieoznakowanych na Kresach Południowo-Wschodnich odczuwam wielką bezsilność. Czy - poza modlitwą - mogę coś jeszcze dla tych skatowanych, modlących się o śmierć od kuli, pomordowanych w be-stialski sposób ludzi cokolwiek zrobić? Jak spowodować, aby ich niewinnie przelana krew, brutalnie przerwane życie nie poszły na marne? 
W tej sytuacji, jak groźne memento brzmią słowa: „Naród, który nie zna swej historii skazany jest na jej powtórne przeżycie.”.
Skoro całe moje wystąpienie składało się z cytatów i zapożyczeń, w miej-sce podsumowania przywołam jeszcze słowa trzech wielkich Polaków: 
- Józefa Piłsudskiego: „Naród, który traci pamięć przestaje być narodem – staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmującym dane terytorium”;
- kar. Karola Wojtyły, 1967 r.: „Gdy nie jest uszanowana przeszłość, nie da się zbudować przyszłości, na wzajemnych sąsiedzkich relacjach. Ta prze-szłość, której pamięci wydrzeć nie damy, jest mozolną nadzieją, że nowe po-kolenia Polaków w przyszłości uchronią się przez podobną tragedią. Nie można przejść do porządku dziennego, budować relacje, zapominając, że gdzieś pozostawiono cząstkę naszego narodu, którą zaniedbano”;
- Prymasa Józefa Glempa 5 września 1998 r. z okazji 55. rocznicy wydarzeń na Wołyniu: „Bardzo bolesne jest dla naszej pamięci narodowej, że o tym polskim „holocauście” mówiło się tak mało, wspominając z zalęknieniem, że ta prawda wyrządzi komuś krzywdę. Natomiast prawda i szczerość to otwarcie pola dla przebaczenia i przyjaźni. Nie ma drogi zakłamania, która by miała prowadzić do pokoju. Dlatego trzeba te ciemne strony przypomi-nać, odświeżać w pamięci. Nie dla zemsty, nie dla nienawiści, ale dla pokoju.”
Dziękuję

 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego