71 - Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo - Wschodnich Oddział w Jarosławiu

Idź do spisu treści

Menu główne:

Poziom 2

W 71 rocznicę tzw. Krwawej Niedzieli na Wołyniu, w Jarosławiu odbyły się uroczystości ku czci pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Organizatorami uroczystości pod odsłoniętym rok temu pomnikiem byli: Burmistrz Miasta Jarosławia oraz Jarosławski Oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo - Wschodnich.
W uroczystościach udział wzięli przedstawiciele Rady Miasta Jarosławia, Powiatu Jarosławskiego oraz służb mundurowych. Po krótkiej modlitwie, którą odprawił kapelan Garnizonu Jarosław, głos zabrał wiceburmistrz Bogdan Wołoszyn. W imieniu członków naszego Towarzystwa wystąpił wiceprezes Artur Dobrucki, którego przemówienie znajduje się poniżej:


Szanowni zebrani,
mam zaszczyt zabrać głos w imieniu jarosławskiego Oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, ale przede wszystkim mam moralne prawo i obowiązek zabrać głos, jako przedstawiciel rodzin kresowych, krewny Polaków zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich w czasach II wojny światowej.  
Dziękuję Państwu wszystkim: tym, którzy reprezentują tu liczne instytucje; tym, którzy przybyli w ramach swoich obowiązków i tym, których przywiodła tu potrzeba serca i pamięć o naszych zamordowanych rodakach, spoczywających w większości bądź w bezimiennych mogiłach do dziś nieodnalezionych, bądź na zdewastowanych, porosłych trawą i krzewami kresowych cmentarzach.
Chciałbym powiedzieć: oto zebraliśmy się licznie, jak w całym kraju zbierają się Polacy, żeby godnie uczcić pamięć o poległych, ale nie mogę tak powiedzieć. Uroczystość, którą obchodzimy na jarosławskim cmentarzu należy do jednej z nielicznych w Polsce. Dziś rano obejrzałem w Internecie strony dwóch najważniejszych w Polsce kancelarii, nie znalazłem tam wzmianki o 71. rocznicy rozpoczęcia Rzezi wołyńskiej. Jeżeli nie pamiętają o niej osoby, w których ręce złożyliśmy los narodu, jakże dziwić się nauczycielom, że o tych zdarzeniach nie uczą, jakże dziwić się uczniom, że nie wiedzą i nie pamiętają… Jeśli nie będzie się o Nich pamiętać, to tak, jakby zginęli po raz drugi, a mordercy będą mogli triumfować: oto usunęli Polaków nie tylko z powierzchni ziemi, ale zabili też pamięć o nich!
Gdyby wszyscy ci zamordowani, których liczby nigdy dokładnie nie poznamy, mogli nam coś przekazać, cóż by powiedzieli? Być może powiedzieliby: Polacy! Nasze drogie dzieci, nasi ukochani wnukowie, których nie było nam dane poznać… Pamiętajcie o nas. Pamiętajcie o naszym tragicznym losie nie ze względu na nas
bo nam poza waszą modlitwą nic już nie jest potrzebne, ale pamiętajcie ze względu na was samych, żyjących i wasze dzieci. Tu, na tej ziemi w której spoczywamy, a z której wypędzono Polaków, odżywa nacjonalizm. Tu, we Lwowie, Tarnopolu, Kijowie i innych miastach odbywają się nocne marsze przy świetle pochodni. Tu, pod czerwono-czarnymi sztandarami maszerujący wykrzykują „Smert woroham!” „Śmierć wrogom”... Tu stawia się pomniki twórcom i wykonawcom zbrodniczej ideologii, której my byliśmy ofiarami…
To
być może powiedzieliby, gdyby mogli, zmarli. A co z żywymi?!
Nas, żyjących Kresowiaków boli poniżenie zmarłych, ze strony rządzących naszym krajem. Boli, że zawsze, od czasów tak zwanej „wolnej Polski”, a także wcześniej, dla doraźnych interesów politycznych spychano na margines pamięć o ofiarach zbrodni nacjonalistów ukraińskich. Boli, że odmówiono zamordowanym prawa do słów: Ofiary ludobójstwa…Boli, że Ich
a przez to nas samych upokorzono, nazywając ofiarami „czystki etnicznej”, jak gdybyśmy mówili o sprawach porządkowych… Boli, że Sejm Najjaśniejszej Rzeczpospolitej w ogóle poddawał fakt mordu stu kilkudziesięciu tysięcy swoich obywateli pod dyskusję!
Tym bardziej należy być wdzięcznym za wszelkie inicjatywy społeczne, oddolne, na szczeblach samorządowych, że wypełniając chrześcijański i obywatelski obowiązek względem ofiar „Rzezi wołyńskiej”, względem pamięci o Nich, ratują nasz honor, nasze poczucie godności narodowej, dumę z bycia Polakami!
Ani to miejsce, ani ten czas nie jest
być może najwłaściwszym dla głoszenia takich słów. Ale jeśli nie tu i teraz, to gdzie i kiedy? I komu postawić pytanie już nie o przeszłość bo tę znamy i oceniamy zgodnie z prawdą ale pytanie o bezpieczeństwo nasze, naszych dzieci, polskich granic, o naukę zgodną z prawdą historyczną? Gdzie wyrazić troskę o budowanie dobrych relacji międzyludzkich między Polakami a Ukraińcami, dobrych stosunków międzypaństwowych między Polską i Ukrainą, opartych na prawdzie i wzajemnym poszanowaniu, aby przelana, niewinna krew nie stała się daremną ofiarą…
Dziękuję.



 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego